RSS
Przygotujcie się na parę minut sakralno-magicznego świata szepczącej metafizyczności... Na tym blogu nie tylko powyższy cytat jest ukradziony ;] enjoy

Mona Lisa


"Potrafimy interpretować każde dzieło na wiele różnych sposobów i nie mamy możliwości wskazania, która interpretacja jest najwłaściwsza. Potrafimy jednak wskazać przypadki gdy interpretacja z całą pewnością nie jest prawdziwa. Potrafimy wskazać nadinterpretację, choć nie zawsze wiemy dokładnie na jakiej podstawie to robimy. " Be-ze-dura...

***

Kenneth Goldsmith
, "Będę twoim lustrem. Wywiady z Warholem"


Istnieje podobieństwo między twoimi puszkami z zupą i Moną Lisą. (...) Jak widzisz, linia dekoltu jej sukni ma taki sam kontur, jak spód twojej puszki z zupą. Zarys głowy i okolice gardła są prawie identyczne jak zarys puszki. Jej uśmiech ma taki sam skręt jak puszka i jest na środku twarzy, co koresponduje z miejscem zajmowanym przez złoty medalik na puszce.



Trochę teorii

abażur


Snobizm jest szalenie ciekawym zjawiskiem. Ileż radości sprawia sprawia gromadzenie tych wszystkich zajebiście niepraktycznych designerskich trofeów, zazdrość w oczach koleżanki - bezcenna. A przecież styl i klasa przejawiają się w prostocie...

***


Janice Anderson, Anne Williams, Vivian Head, "Rzezie, masakry i zbrodnie wojenne od starożytności do współczesności"


W akcie oskarżenia ujawniono skrajną brutalność i sadyzm nazistowskiego reżimu. Oskarżyciele przedstawili między innymi wytatuowany i wygarbowany kawałek ludzkiej skóry, który służył jako abażur. Jak się okazało, żona naczelnika obozu w Buchenwaldzie, Ilse Koch, lubiła używać elementów ze skóry ofiar obozów koncentracyjnych do ozdabiania swojego domu. Głowy jednego z więźniów używała nawet jako przycisku do papieru.

***

lepsze niż gripex


A teraz coś dla ludzi, którzy nie lubią witaminy c. W sam raz na jesienne przeziębienia.

***

CD-action, nr 10/2009
Felieton sponsorowany

"[...] reklama sugeruje, że Domestos stanowi skuteczną ochronę przed wirusem (również świńskiej) grypy. Tyle, że świństwo to przenoszone jest drogą kropelkową. Więc jeśli chora osoba kichnie na sedes, a ty go wyczyścisz, zanim go obliżesz - brawo, jesteś kretynem, ale będziesz żył. Możesz też - na własną odpowiedzialność - pić szklankę tego środka dziennie (w końcu zabija zarazki) oraz nosić go ze sobą cały czas za pazuchą i chlustać w twarz każdemu, kto wygląda, jakby miał zamiar właśnie kaszlnąć. Tylko pamiętaj o jeszcze jednym, bo to też fakt: głupota zabija skuteczniej niż wirus grypy."

almo i jego dziewczyny


Nic tak dobrze nie robi jak popołudnie z dobrym filmem. Najlepiej z tym dobrze zrobionym. I jeśli w nich robią sobie dobrze.

***

Pedro Almodovar, "Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z dzielnicy"


- Kto to jest?
- Moja nauczycielka szydełkowania.
- 40-kilka, miła i wrażliwa. Taka jak lubię. Chyba rozwali mi pęcherz.
- Zaczekaj. Odlej się na nią. Jest tak rozgrzana, to ją ochłodzi.
- To nie będzie łatwe. Ale jest tego warte.
- Zdecydowanie. Pomogę ci.
- Odpręż się.
- Stań na krzesło. Unieś nogę do góry.

- Podoba ci się, prawda?

- I... Koniec. Nie ma więcej.
- To jest to...
- Skąd jesteś?

REKLAMY

- Przygotowałam wszystko jak należy, żeby ten wieczór był idealny. On przyniósł szampana żeby uczcić nasze spotkanie. Wtedy stało się coś strasznego i nieoczekiwanego.
- Wszystko w porządku?
- Muszę puścić bąka.
- Śmiało.
Majtki PUTON zawierają substancję, która zamieni smrodek w eleganckie perfumy.

***

-Bywają takie chwile, kiedy samotność jest naszym największym wrogiem. Majtki PUTON, starannie zwinięte, dzięki swoim właściwościom, gdy nie ma niczego lepszego pod ręką, mogą z powodzeniem odegrać rolę namiętnego partnera.
Majtki PUTON NA KAŻDĄ EWENTUALNOŚĆ

flower power


Kwiaty to chyba najłatwiejszy i najpospolitszy sposób uszczęśliwiania kobiet. Bardziej subtelny niż seks, mniej zobowiązujący od pierścionka. Ja to wiem, Ty to wiesz, nawet ŚMIERĆ to wie.

***

Terry Pratchett, "Kosiarz"

-Czym mogę słu...
KWIATY.
-A jakie jest, hm, przeznaczenie owych...
DLA DAMY.
- Czy ma pan jakieś szcze...
KALIE.
- No tak... Chciałem tylko zauważyć, że kalie są nieco posępne.
LUBIĘ POSĘP...
Przybysz zawahał się.
CO PAN PROPONUJE?
- Róże zawsze są mile widziane - zapewnił. - Lub orchidee. Wielu dżentelmenów ostatnio zapewniało mnie, że damy uznają pojedynczą orchideę piękniejszą od bukietu róż...
POPROSZĘ DUŻO.
-Życzy pan sobie róże czy orchidee?
OBIE.
Palce Druta poruszały się płynnie niczym węgorze w oleju.
- Może zdołałbym zainteresować pana również tymi przepięknymi gałązkami Nervousa Gloriosa...
POPROSZĘ ICH DUŻO.
_ I jeśli nie obciąży to zbytnio pana budżetu, zaproponowałbym jeszcze pojedynczy okaz tej niezwykle rzadkiej...
TAK.
- A może...
TAK. WSZYSTKO. ZE WSTĄŻECZKĄ.

czytamy


Silna propaganda i wszechobecna głupota to jest to, co zbawcy świata lubią najbardziej. I ci w sutannach, i ci w mundurach. Pewnie czytali te same książki.

***

George Orwell, "Rok 1984"

Partia postawiła sobie za cel nie tylko powstrzymanie mężczyzn i kobiet od tworzenia związków, nad którymi nie miałaby żadnej kontroli. Uparcie, acz skrycie, dążyła do odarcia stosunku płciowego z wszelkiej przyjemności. Za wroga uważano nie tyle miłość, ile zmysłowość, zarówno w małżeństwie, jak i poza nim. [...] Jedynym akceptowanym celem małżeństwa było płodzenie przyszłych członków Partii. Sam stosunek płciowy należało traktować jako coś wzbudzającego odrazę, niczym lewatywa. Tego również nie mówiono wprost, ale wpajano od dzieciństwa każdemu członkowi Partii. Działałby nawet takie organizacje jak Młodzieżowa Liga Antyseksualna, które zalecały pełną wstrzemięźliwość płciową. [...] Partia usiłowała zabić popęd płciowy, a jeśli jej nie wychodziło, próbowała go przynajmniej spaczyć i zohydzić. [...] I jeśli chodzi o kobiety, wysiłki te przynosiły pożądany rezultat.

***

Romantyczność o poranku


W ramach wywodu, czym jest romantyczność i komu jest potrzebna i czemu zawsze róże.

***

Jerzy Pilch, "Miasto utrapienia"

Za drugim razem budzę się w jakichś dziwnościach, coś mnie muska, coś pachnie intensywnie, otwieram oczy, jest niezły czerwcowy poranek, otwieram oczy szerzej, badam, co jest grane, patrzę, a tu całe moje boskie ciało kwieciem obsypane, płatkami róż konkretnie. O kurwa - myślę - jest niedobrze. Bezrobotny radiowiec bladym świtem po róże wyruszył, po powrocie bukiet łodyga po łodydze zdekapitował, płatki płatek po płatku z główek powyrywał i następnie mnie leżącą w pościeli od piersi do bioder umaił, swoją drogą sporo kasy musiał na te róże wydać. Leżę więc i się nie ruszam, żeby mego boskiego okrycia z płatków róż uczynionego nie zburzyć, lać mi się chce, ale taktownie staram się nie poruszać, leżę i zastanawiam się, o co temu nieszczęśnikowi idzie. [...] Z naszykowaną książką, Bóg wie od jak dawna, pewnie od świtu samego, warował w psiej odległości i jak tylko spostrzegł, że oczy otwarłam, że się obudziłam, stosowny fragment jął mi modulowanym głosem odczytywać [...] wysłuchałam, uśmiechnęłam się i powiedziałam: - Pięknie, ale idę do łazienki.

***
 
Copyright 2009 rozmawiając. All rights reserved.
Free WordPress Themes Presented by EZwpthemes.
Bloggerized by Miss Dothy